Pamiętnik z powstania warszawskiego
 

"Był już taki egzamin z historii kiedy naraz wszyscy uczniowie oblali i został po nich uroczysty cmentarz" - cytat z wiersza Ewy Lipskiej

To nie jest spektakl historyczny. To spektakl o groźbach historii wciąż równolegle dziejących się na świecie. O strachu i lęku, udręce zwykłych ludzi. O niezamierzonym bohaterstwie pragnących zapaść się pod ziemię. O ogromnej wrażliwości Białoszewskiego przyszpilonej zagładą. Po wielkich tragediach nie pozostaje zbyt wiele- skrawki tkanin, żelastwo, po tych z udziałem cywili-zniszczone sprzęty codziennego użytku. Uczyniliśmy z nich alfabet naszej subiektywnej opowieści o strachu i wrażliwości. Nie podróżujemy w czasie. Snujemy plemienną opowieść, literacko-pantomimiczny rytuał, przeczuciu wielkiej traumy, której kręgi wciąż się rozchodzą.

Poezja Białoszewskiego jest bardzo charakterystyczna. Tworzywo językowe czerpie Białoszewski z mowy potocznej: np. dziecięcego gaworzenia, jąkania się, świadomie popełnia błędy. W swoim pisarstwie koncentrował się na wydarzeniach życia codziennego, którym nadawał sakralny wymiar.

Miron Białoszewski, który uczestniczył w powstaniu warszawskim jako cywil, opisał je w Pamiętniku... Starał się zrelacjonować możliwie najpełniej każdy kolejny dzień. Pokazał proces umierania Warszawy, która pogrąża się w ruinie; codzienne życie cywilów, zanalizował zachowanie i przeżycia ludzi w sytuacji ciągłego zagrożenia śmiercią; wzajemną pomoc, życzliwość w ekstremalnych warunkach.

Pamiętnik rozpoczyna się wydarzeniami z pierwszego dnia powstania: 1 sierpnia 1944 roku. Jest deszczowo i chłodno. Narrator idzie po chleb na Staszica do kuzynki Teika. Na ulicach zamieszanie, dużo czołgów, choć nie ma jeszcze godziny “W”. Na piątą jest umówiony ze Staszkiem i Ireną P., na siódmą z Haliną. W czasie rozmowy słyszą nasiloną strzelaninę. Wybuchło powstanie. Widzą pierwszego powstańca. Nocują obaj u Ireny.

Każdy dzień powstania to dzień pełen bohaterstwa, ale i cierpienia, rozpaczy. Młodzi żołnierze walczą, ale brak im broni. Cywile starają się pomagać, budują barykady, gotują żywność, ale jest im coraz ciężej. Brakuje wody i żywności. Miasto jest coraz bardziej zrujnowane. Ludzi ogarnia zwątpienie, bo tracą bliskich i sami żyją w panicznym strachu, że zostaną przysypani przez gruzy. Umierają ludzie i umiera Warszawa. Miasto po powstaniu to morze gruzów. Następuje kapitulacja. Ludzie wychodzą na ulice ze wszystkich zakamarków. Chcą żyć. Chodzą, rozmawiają. Wokół gruzy. Nie ma miasta. Dwieście tysięcy ludzi pod gruzami. Bohater idzie ze Swenem Jasną. Pustka. Zaczynają płakać. W nocy słychać jeszcze strzały. Niemcy wywożą mieszkańców Warszawy na roboty. 11 listopada narrator z ojcem po miesiącu pracy jako pomocnicy murarza uciekają do Częstochowy. Pierwszą osobą z powstania, jaką narrator zobaczył w Częstochowie, była mama Swena, ujrzał także jego samego. Do Warszawy wrócił w lutym 1945 roku.

W spektaklu wykorzystano fragmenty utworów wykonywanych przez sekstet Comedian Harmonists

 


autor: Miron Białoszewski
reżyseria: Tadeusz Rybicki 
asystent reżysera: Dorota Korczycka-Bąblińska
scenografia: Tadeusz Rybicki 
muzyka: Mateusz Rybicki
występują: Radosław Biniek, Dorota Fluder, Dorota Korczycka-Bąblińska, Katarzyna Morawska, Sławomir Mozolewski
menu
Repertuar Spektakle Imprezy Edukacja Bilety Przetargi Wynajem Projekty O nas Kontakty
 
na sceniew plenerzearchiwalne
 
 
 
 
 
 
zespółdyrekcjahistoria
 
Nasze strony korzystają z plików cookies zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.